Zbieram rzeczy do pudełek. Wyciągam stare zeszyty, notatki, papiery... Czytam kartki, które otrzymałam i w duchu uśmiecham się, aż nagle ze smutkiem zdaję sobie sprawę, że zrezygnowałam z realizacji swojego marzenia, że gdzieś po drodze, moje myślenie stało się tak bardzo realistycznie, aż zaczęłam się bać, że może się ono nigdy nie spełnić.
Strach sprawił, że nigdy nie powiedziałam o nim na głos i w końcu przestałam o nim myśleć.
Zdarza się, że zawieramy przyjaźnie na całe życie.
Zdarza się, że niektóre z nich naturalnie się wypalają - w naszych codziennych obowiązkach nie potrafimy znaleźć dla siebie czasu i mimo tego, że ciągle mamy kogoś w naszych myślach, w naszych sercach, przestajemy mieć o czym ze sobą rozmawiać.
Zdarza się, że są takie relacje, które przetrwają mimo odległości i upływu czasu, a po powrocie czujemy się tak, jakbyśmy nigdy nie wyjechali.
Zdarza się, że niektórych ludzi poznajemy tylko na chwilę. Przychodzą, uczą nas czegoś i nawet jeśli tego nie chcemy, muszą odejść.
Ustalam priorytety, zrzucam z siebie część zadań, porządkuję plany, mówię "do widzenia" wspaniałym ludziom i czuję się jakbym traciła cząstkę siebie.
czasami tak bardzo weryfikuje nasze plany, że pozostaje po nich jedynie pusta dziura w środku...
- Co to znaczy być dobrym? - pytasz.
- Czym jest szczęście? - pytam.